Mini blejtram contented spirit

Przedstawiam Wam blejtram, który wykonałam na konkurs zorganizowany przez Olgę Bielską na jej facebookowej grupie. Założenia są takie, że należy zrobić pracę według jednego z jej tutoriali. Jest na to cały lipiec, a na początku sierpnia zostanie w drodze losowania wyłoniony zwycięzca, który otrzyma od Olgi nagrodę niespodziankę 🙂

Ta świetna akcja była dla mnie idealną motywacją, żeby wreszcie usiąść do biurka i zrobić coś nowego, innego. I choć mój blejtram jest raczej luźną interpretacją tutorialu Olgi 😅 , jestem z niego bardzo zadowolona 🙂 Najważniejsze jednak, że bawiłam się tak dobrze, że nie mogłam odejść od biurka 😍

Nie dysponuję arsenałem mediów. Powoli, raz na jakiś czas kupuję sobie jakiś produkt, dlatego nie użyłam wszystkiego, czego używała Olga.

Zaczęłam od nałożenia wzoru przez maskę przy użyciu Icing Paste Finnabair w kolorze white gold. To jedyna tego typu pasta, którą mam, dlatego, żeby uzyskać drugi kolor zmieszałam Lindy’s magicals w kolorze ocean breeze blue i aloha avocado z pastą modelującą Finnabair. Tak przygotowaną mieszankę nałożyłam przez maskę w kilku miejscach.

Następnie zabezpieczyłam fragment papieru scrapowego z damaszkowym wzorem przy użyciu clear gesso. Podkleiłam go z tyłu dwoma warstwami beermaty, żeby zyskać odpowiednią przestrzeń do włożenia pod niego elementów kompozycji i przykleiłam do blejtramu.

Do nadania koloru Olga użyła chyba w tutorialu jednego z liqiud acrylics Finnabair. Ponieważ ich nie mam, znów wykorzystałam Lindy’s magical w kolorze ocean breeze blue. Posypałam proszkiem fragment papieru scrapowego w kilku miejscach, a następnie spryskałam wodą, rozprowadzając kolor tam, gdzie chciałam.

Kolejnym krokiem było przygotowanie tekturek. Wybrałam klatkę i różne listki, które wyembossowałam używając dwóch pudrów – Mixed Media Powder Rangera w kolorze bone i klasycznego pudru od Nuvo w kolorze cool jade. Pierwszy raz robiłam dwukolorowy embossing więc byłam pełna obaw, ale udało się i jestem narawdę zadowolona z efektu.

Kiedy tekturki było gotowe, wybrałam pozostałe elementy. Kilka metalowych kwiatów, fragment ramki z żywicy, kawałki koronki bawełnianej, papierowe kwiaty Primy i taśma washi tej samej firmy. Wycięłam też różne liście i kwiaty z zestawu elementów do wycinania AB Studio Enchanted flowers. No i zdjęcie – to ono jest sercem tego projektu. Jest w nim coś, co tak bardzo mnie zafascynowało, że nie mogłam oderwać od niego wzroku. To nie jest kolejny portret pięknej młodej damy o maślanych oczach. Dla mnie ta kobieta ma w sobie jakąś tajemnicę.

Ułożyłam wszystkie elementy na płótnie. Właściwie układałam i zdejmowałam je wiele razy, dopóki nie byłam zadowolona 🙂 Finalnie zdecydowałam się tylko na jedną tekturkę, a zamiast bladoróżowego kwiatu z materiału wybrałam biało-niebieski z papieru. Liście i kwiaty z arkusza AB Studio sprawiły, że całość zaczęła mi się kojarzyć z oranżerią, co bardzo mi pasowało do klimatu zdjęcia. Żeby ten tajemniczy klimat wybrzmiał jeszcze bardziej wybrałam napisy „contented spirit” i „she was herself again” z Clippings stickers Tima Holtza.

I tak przyszedł czas na ostatnie, drobne detale. Dodałam kilka art pebbles Primy, trochę mikrokulek wymieszanych z czarną farbą i heavy body gelem, w kilku miejscach naniosłam Icing paste, której używałam na początku i trochę białego gesso. I koniec.

Kończę ten wpis z taką myślą, że mediowanie to niezwykle przyjemny i odstresowujący proces. Tak przyjemny, że nie ma się ochoty kończyć. I tak odstresowujący, że chyba żadna wykonana przeze mnie dotychczas praca nie dała mi takiego spokoju podczas tworzenia.

Zamieszczam Wam również link do tutorialu Olgi – zobaczcie jak wspaniała jest jej praca ❤️

FacebookEmailTwitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *